Właściwy dobór ogumienia ma kluczowe znaczenie w MTB.


Jeśli naprawdę chcecie cieszyć się jazdą w terenie, nie wspominając o ściganiu w maratonach czy cross country, nie zapomnijcie o doborze opon. Pogoda, ukształtowanie terenu, długość trasy i panujące na niej warunki – wiele czynników wpływa na to, jakie opony należy zastosować w danym dniu. Kluczowe jest rozmieszczenie bieżnika, jego wysokość, ułożenie itd. W dużej mierze wpływa to na opory toczenia, trakcję, prędkość jazdy oraz oczyszczanie się opony z błota, piachu czy kamieni.

Oczywiście, większość miłośników MTB, również tych startujących w wyścigach, posiada jedną parę opon i stale z nich korzysta, wymieniając je dopiero wtedy, kiedy musi. Tym bardziej nie wolno zapominać o najważniejszym, czyli regularnym przeglądzie ogumienia. Tu nie ma wymówek i każdy powinien (szczególnie przed startem) sprawdzić swoje gumy.

Opony, które mają na liczniku sporą ilość kilometrów, mogą być już mocno zużyte i wytarte, a przez to bardziej narażone na przebicia. Należy również obejrzeć oponę pod kątem wbitych elementów, takich jak drobne kamyki czy kawałki szkła. Powinniśmy też dokładnie sprawdzić wnętrze opony oraz obręcz, by ocenić, czy ewentualnych defektów nie mogą spowodować ukryte ostre elementy.
Kolejną bardzo istotną sprawą jest odpowiednie ciśnienie w oponach w zależności od wagi rowerzysty i trasy, po której będziemy jeździć.

- Ciśnienie najbardziej uniwersalne dla opon z dętkami i wadze zawodnika miedzy 67 - 78kg, to 2 atmosfery. Przy utwardzonych drogach możemy je zwiększyć do 2,2, natomiast przy błocie i wymagającej technicznie nawierzchni, czyli korzeniach, kamieniach i trawersach, można wpompować nieco mniej, jednak nie powinno się schodzić poniżej 1,8. Na bardzo grząskim gruncie, czyli w piachu, czy też śniegu, możemy sobie pozwolić na zejście o kolejne 0,1 – wyjaśnia Aleksander Kwiatek, mechanik CST 7R MTB Team – czołowej grupy kolarskiej specjalizującej się w MTB.

- Można założyć, że jeśli waga zawodnika przekracza podane wyżej widełki, to na każde dodatkowe 8kg powinniśmy zwiększyć ciśnienie o 0,1 atmosfery. W przypadku lżejszej osoby postępujemy analogicznie, pompując mniej. Przy oponach bezdętkowych sprawdzi się uniwersalne 1,9 atmosfery. Przy takiej wartości ryzyko złapania gumy jest niewielkie, a komfort jazdy wysoki.

- Zbyt małe ciśnienie może spowodować przebicie dętki, która utknęła pomiędzy obręczą, a krawędzią opony. Wtedy poprzez dobicie koła do podłoża można uszkodzić dętkę. Z kolei zbyt twarda opona nie będzie się dostosowywać do zróżnicowanej nawierzchni, nie będzie się poddawać np. kamieniom czy korzeniom i może łatwo ulec rozcięciu. Poza tym gorsza jest wtedy przyczepność i komfort jazdy. Ja w zależności od trasy jeżdżę na ciśnieniu od 1,6 do 1,8 przy kole 29 cali i szerokości opony 2,25 – tłumaczy Dariusz Batek, mistrz Polski w maratonie MTB i lider zespołu CST 7R. – Proszę jednak pamiętać, że jazdą zajmuję się zawodowo, więc pozwalam sobie na ciut niższe ciśnienie niż ogólnie zalecane – dodaje.

By zminimalizować ryzyko przebicia, można wyposażyć się w opony ze specjalnymi wkładkami anty-przebiciowymi. Dzięki większej odporności opony można skupić się tylko na jeździe.

- Im grubsza wkładka tym skuteczniejsza, ale też cięższa. W zależności od tego gdzie i jak się jeździ, waga jest istotnym elementem. Polecam opony CST z wkładką EPS, zrobioną z twardych włókien poliamidowych. Jest to znakomite połączenie dodatkowej ochrony i wagi – mówi Batek.

Jeśli liczymy każdy gram, to zastanówmy się nad wyborem opon bezdętkowych (tubeless). Są one robione z lepszej jakości gumy, dlatego też rzadziej pękają. Dodatkowo możemy sobie pozwolić na niższe ciśnienie, ponieważ nie ma możliwości przyszczypnięcia dętki. Tego typu opony wymagają specjalnych obręczy, które są droższe od tradycyjnych, ale z pewnością będzie to dobra inwestycja dla kogoś, kto na przykład zamierza się poważnie ścigać.

- Wielką zaletą takiej opony jest sposób w jaki układa się ona podczas jazdy. Dętka w środku opony nieco ją ogranicza i nie dopasowuje się ona do terenu tak dobrze, jak wersja tubeless – podkreśla lider CST 7R. - W przypadku bezdętkowych modeli należy stosować specjalny uszczelniacz, tzw. mleko. Przy niewielkim defekcie czy rozcięciu, płyn wlewa się w dziurę i zastyga, tworząc korek przypominający lateks. U nas w teamie stosujemy najlepsze mleko dostępne na rynku, czyli Stans NoTubes – polecam każdemu, niezależnie od stawianych sobie celów – dodaje aktualny mistrz Polski.

Jakkolwiek będziemy się starać i dbać o stan opon, to czasem nic nie pomoże. Pech to pech, nie ma siły. Podczas dłuższych wypraw, powinniśmy być gotowi na każdą ewentualność. Posiadanie zapasowej dętki i zestawu naprawczego nigdy nie zaszkodzi, a czasami może pomóc dotrzeć do celu lub po prostu szczęśliwie wrócić do domu.

- Niebagatelne znaczenie ma również styl i technika jazdy, więc zawsze warto popracować nad tymi elementami, aby płynnie i bez szkody dla sprzętu pokonywać wszelkie przeszkody – kończy Dariusz Batek.

To już jednak temat na osobny artykuł.